Karta kredytowa – część 2
Witaj!
Dziś kilka słów o „ciemnej stronie” karty kredytowej. Zaczniemy od tych ogólnie znanych informacji.
Po pierwsze: karta kredytowa (nawet nieużywana) kosztuje. Płacisz za jej wydanie (jednorazowo) i używanie (zwykle miesięcznie). Są to z pozoru niewielkie kwoty, ale w rocznym rozrachunku – dość znaczące. Do tego często banki „namawiają” jej użytkownika na różnego rodzaju ubezpieczenia (czyli – de facto – dodatkowy koszt).
Po drugie: kredyt na karcie jest bardzo wysoko oprocentowany. Jeśli nie spłacisz zadłużenia w okresie, w którym nie są naliczane odsetki, to z pewnością odczujesz ich ciężar. Pamiętaj, że zwykle pieniądze, które oddajesz bankowi, najpierw pokrywają zaległe odsetki a dopiero w następnej kolejności kwotę zadłużenia. Oznacza to, że spłacając tzw. minimalne kwoty w rzeczywistości nie zmniejszasz swojego zadłużenia.
Po trzecie: pod żadnym pozorem nie wypłacaj gotówki z bankomatów, korzystając z karty kredytowej. Jej oprocentowanie rusza niezwłocznie (nie obowiązuje okres bez odsetkowy). Nawet jeśli spłacisz całą kwotę w terminie, to i tak naliczą Ci odsetki. Do tego dochodzą opłaty za korzystanie z bankomatów (często także dla kart debetowych).
Nie przekraczaj także 95% kwoty dostępnego kredytu, bo może to spowodować naliczenie dodatkowych odsetek za przekroczenie limitu zadłużenia.
Ale największym zagrożeniem jest psychologia. Korzystając z karty kredytowej, wydajesz pieniądze, których nie posiadasz. Dlatego tak łatwo po nią sięgamy. Jeszcze chętniej, gdy ma ona odpowiedni „kolor” (srebrna, złota, platynowa). Daje to nam poczucie, że jesteśmy „lepsi” od tych, co mają „zwykłe” karty. Sięgamy więc po nie jeszcze częściej. Niestety często okazuje się, że po spłacie zadłużenia na karcie nic nam nie zostaje. I znowu musimy z niej korzystać. I wystarczy, że przez jeden miesiąc nie dostaniemy wypłaty, by znaleźć się w poważnych tarapatach.
Mam zatem dla Ciebie kolejne zadanie. Sprawdź stan swojego konta w banku oraz kwotę zadłużenia na karcie kredytowej. Jeśli zadłużenie na karcie jest większe niż środki na koncie, to już masz problemy z płynnością finansową (choć może jeszcze o tym nie wiesz).
Jak wyjść z tych tarapatów dowiesz się w kolejnych artykułach.
Karta kredytowa – część 1
Witaj!
Dziś – jak już wspominałem – chciałbym podzielić się z Tobą kilkoma informacjami dotyczącymi wykorzystania karty kredytowej. Ma ona dwa oblicza – dobre i złe. Dziś powiem Ci o jej dobrych stronach.
Jeśli wykonałeś wcześniejsze zadania i okazało się, że masz niewielki dług, to możesz go „spłacić” wykorzystując kartę kredytową. Jest tylko jeden warunek: aby to zadziałało, Twoje zadłużenie nie może być większe niż miesięczne wpływy a limit na karcie w pełni obejmować kwotę zadłużenia.
Jak to wykorzystać? Po prostu otrzymując wypłatę (w jakiejkolwiek postaci) spłacasz zadłużenie na karcie. A do następnej wypłaty, wszystkie wydatki pokrywasz kartą kredytową. W ten sposób – mając co najmniej miesięczny okres nieoprocentowanego kredytu na karcie – spłacasz w terminie swoje zobowiązania, bez ryzyka naliczania odsetek.
Oczywiście nie może to trwać w nieskończoność, więc będziesz musiał kiedyś wyjść z długów. O tym, jak to zrobić, dowiesz się niedługo.
Tym czasem podziel się ze swoimi znajomymi informacjami o naszym blogu. Może im też się to przyda?
A Ciebie już dziś zachęcam do zapoznania się z następnym artykułem.
Plus czy minus?
Witaj!
Jeśli wykonałeś poprzednie zadania, to już wiesz, jaki jest Twój poziom zarobków i wydatków. Jeśli różnica pomiędzy kwotą, jaką zarabiasz i wydajesz jest dodatnia, to wspaniale. Możesz zastanowić się w co ją zainwestować. Gorzej, jeśli jest ona ujemna. Musisz zastanowić się, co zrobić, by nie powiększać swojego zadłużenia.
Jest kilka opcji, które należy rozważyć. Przede wszystkim musisz zredukować swoje wydatki. Poza tym, jeśli masz do spłacenia kredyt, limit na karcie bądź inne zobowiązania, to trzeba na to znaleźć pieniądze. Ponieważ problem nie jest trywialny, omówię go etapami.
Zapraszam do kolejnego artykułu dotyczącego wykorzystania karty kredytowej.
Pamiętaj, by powiadomić o naszym blogu swoich bliskich. Może im też się przyda zawarta w nim wiedza?
Bieżący stan zadłużenia
Witaj!
Jeśli sumiennie wykonałeś wcześniejsze zadania, to już wiesz, ile miesięcznie zarabiasz i wydajesz. Wystarczy teraz odjąć od Twoich zarobków sumę wydatków, aby wiedzieć, jaką kwotą miesięcznie możesz dysponować. Jeśli wynik tego działania jest dodatni, to świetnie. Teoretycznie Twoje finanse nie są zagrożone. Dlaczego „teoretycznie”? Ponieważ jeszcze nie wiesz, jaki jest twój obecny stan zadłużenia. Dlatego zachęcam Cię do wykonania kolejnego obliczenia.
Usiądź sobie wygodnie i w spokoju zastanów się, co by było, gdybyś musiał jutro oddać wszystkie swoje długi. Nie chodzi mi o kredyt mieszkaniowy. Mamy policzone raty na jego spłatę i przy tym na razie pozostaniemy. Mam na myśli Twoje bieżące zadłużenie gotówkowe. Masz kartę kredytową? Wyobraź sobie, że musisz ją spłacić w dniu jutrzejszym. Korzystasz z kredytu odnawialnego na rachunku bankowym? Brałeś pożyczkę na święta, wakacje, remont mieszkania? Dolicz sobie kwotę zadłużenia. Masz zobowiązania wobec innych firm, instytucji, spółdzielni, wspólnoty mieszkaniowej, Urzędu Skarbowego, ZUS’u? Może pożyczałeś coś od rodziny, znajomych? Dodaj sobie wszystkie te zobowiązania i skonfrontuj z oszczędnościami. Czy wystarczyłoby Ci Twoich odłożonych pieniędzy na spłatę całej kwoty zadłużenia w dniu jutrzejszym? Tak? – doskonale! Już umiejętnie gospodarujesz swoimi środkami. Nie? – zostań z nami. Niebawem dowiesz się, co zrobić, by wybrnąć z zadłużenia.
Jeśli informacje zawarte na tej stronie są dla Ciebie przydatne, to poinformuj o nich swoich znajomych. Pamiętaj, aby przesłać im link do naszych publikacji.
Jakie są Twoje dochody?
Witaj!
Dzisiaj kolejna porcja wiedzy dotyczącej Twoich przepływów pieniężnych. Wierzę, że wykonałeś już poprzednie ćwiczenie i policzyłeś swoje miesięczne wydatki. Teraz, jak się zapewne domyślasz, trzeba je skonfrontować z dochodami. Proszę zatem, byś wykonał analogiczną operacje, ale dotyczącą wpływów. Podsumuj sobie wszystkie swoje dochody. Zrób to z zachowaniem daleko idącej ostrożności. To znaczy, że chcę byś policzył tylko te kwoty, które są pewne. Jeśli np. składnikiem Twojej pensji jest premia uznaniowa i jest ona przydzielania każdego miesiąca w tej samej kwocie, to możesz traktować ją jako stały dochód. Ale jeśli dostajesz ją tylko czasami… potraktuj ją jako bonus. Coś, co od czasu, do czasu pozwalało Ci na odrobinę szaleństwa. Jednak przestrzegałbym przed umieszeniem jej w swoich stałych wpływach.
Weż pod uwagę nie tylko pensję. Jeśli wynajmujesz komuś mieszkanie, to uzyskana z tego tytułu kwota jest Twoim stałym dochodem. Co miesiąc udaje Ci się złapać jakąś dodatkową pracę? OK. – możesz to sobie doliczyć, o ile wierzysz, że przez najbliższy okres sytuacja się nie zmieni. Jeśli jest to tylko „chałtura” od przypadku, do przypadku – zapomnij o tym.
Oczywiście kwoty, jakie otrzymujesz w dłuższych okresach czasu (premia kwartalna, premia z zysków płacona raz w roku, wpływy z praw autorskich otrzymywane dwa razy w roku itp.) podziel na ilość miesięcy pomiędzy ich wystąpieniami i dolicz do wartości miesięcznej.
Policz wszystko, czego jesteś pewny. Niepewne wpływy niech będą dla Ciebie czymś ekstra. Później dowiesz się, jak te „ekstrasy” wykorzystać.
Zrób to zadanie sumiennie, bo od jego wyniku będzie zależało Twoje dalsze postępowanie. Po jego zakończeniu, porównaj wyliczoną wartość z kwotą zapisaną poprzednio na odwrocie kartki. Czy obie liczby są takie same? Jeśli tak, to już świetnie sobie radzisz ze swoimi finansami. Jeśli nie – niebawem dowiesz się, co będziesz musiał zmienić. Ale spokojnie, powiem Ci, jak to zrobić.
Już niedługo kolejna porcja wiedzy!
Na dobry początek
Witaj!
Dzisiaj dowiesz się, w jaki sposób śledzić swoje przepływy pieniężne. Znana maksyma zarządzania mówi, że jeśli czegoś nie mierzysz, to nie możesz tego kontrolować. Dotyczy to także Twoich wydatków. Jeśli chcesz mieć nad nimi kontrolę, to musisz zdawać sobie sprawę z ich wysokości.
Wydaje Ci się, że wiesz wszystko o swoich kosztach? Przekonajmy się. Mam dla Ciebie zadanie na weekend (tekst ten piszę w piątek). Weź sobie teraz coś do pisania (kartkę, długopis). Wpisz tam dwie liczby: Twoje miesięczne zarobki i wydatki. Nie, nie chodzi o to, byś powiedział sobie w myślach, że zarabiasz tyle a wydajesz tyle. Napisz to. Teraz. Doskonale. Odwróć kartkę i z drugiej strony wpisz sobie w kolumnie wszystkie swoje miesięczne wydatki.
Najpierw te najbardziej oczywiste: czynsz, opłaty za prąd, gaz, wodę, koszty wynajmu mieszkania, rata/y kredytu/ów za mieszkanie i/lub samochód, wydatki na jedzenie (jeśli nie przechowujesz paragonów, to postaraj się je oszacować jak najdokładniej), koszty paliwa (jeśli masz samochód), opłaty parkingowe, bilet miesięczny (Twój, dziecka). Świetnie! Myślisz, że to już wszystko? – Nie! Teraz dolicz to, co jest mniej oczywiste. Z pewnością ponosisz też koszty płatne w dłuższych okresach czasu – ubezpieczenie mieszkania, samochodu, koszty przeglądu pojazdu (również ten rejestracyjny), nowy semestr angielskiego dla dziecka, opłata za studia, roczna składka w klubie, do którego należysz. Teraz podziel te koszty na miesiące. Jeśli np. płacisz raz w roku 800 PLN ubezpieczenia OC, to Twój koszt miesięczny będzie wynosił ok. 67 PLN (800/12 = 66,66). Tyle musisz odłożyć co miesiąc, by opłacić składkę. Zrób tak ze wszystkimi kwotami.
Teraz z pewnością masz już poczucie dokładnego określenia wszystkich swoich kosztów. – Nie, jeszcze nie…
Pora na koszty „ukryte”. Masz kartę kredytową? Spłatą jej zadłużenia zajmiemy się w późniejszym terminie. Teraz zastanów się, czy Twój bank pobiera od Ciebie opłaty za jej wydanie. Tak? To podziel sobie kwotę, którą płacisz za wydanie karty np. na dwa lata przez 24 miesiące. To też jest Twój koszt miesięczny. A propos karty… płacisz ubezpieczenie? – dolicz. Płacisz bankowi za korzystanie z rachunku? – dodaj. Spłatę kredytów i odsetek omówimy później.
Nareszcie masz już wszystkie swoje koszty pod kontrolą? – Nie! To jeszcze nie koniec.
Czy co jakiś czas dostajesz rozliczenie czynszu ze swojej spółdzielni lub wspólnoty? Zwykle masz dopłatę? Podziel zatem średnią kwotę, którą musisz dopłacać przez ilość miesięcy w okresie rozliczeniowym. Jeśli dostajesz je co pół roku, to podziel przez 6, jeśli raz w roku, to przez 12. A może jesteś właścicielem nieruchomości? Płacisz podatek gruntowy? Kwotę podatku podziel przez 12 miesięcy (jeśli płacisz go co roku).
Co dalej? Teraz oszacuj swoje wydatki, które ponosisz w danych okresach. Na przykład sezon grzewczy. Zbliża się zima i trzeba będzie zakupić opał. Korzystając z poprzednich okresów, spróbuj oszacować te koszty i podziel je przez 12 miesięcy. To Twój koszt miesięczny, nawet jeśli faktycznie płacisz tylko 4 miesiące w roku.
Teraz już wiesz, jak postępować z wydatkami ponoszonymi w dłuższych okresach czasu. Tym samym sposobem dolicz:
- Koszty remontu (jeśli planujesz go wykonać w niedługim czasie) podzielone przez ilość miesięcy do jego rozpoczęcia.
- Planujesz zakup nowej odzieży? – zrób to samo.
- Musisz niedługo kupić nowe opony do samochodu? – dodaj.
- Zastanów się, na co jeszcze będziesz musiał wydać niedługo pieniądze.
Jeśli zapisałeś już wszystkie swoje wydatki, podsumuj je. Teraz tę kwotę porównaj z liczbą zapisaną na odwrocie kartki. Czy są one zbliżone do siebie? Jeśli tak – gratulacje! Jeśli nie, to właśnie wkroczyłeś na drogę do właściwego zarządzania swoimi pieniędzmi.
Co dalej – dowiesz się z kolejnych wpisów.
Zaczynamy!
Ktoś, kiedyś powiedział mi, że żadnych inwestycji nie rozpoczyna się w poniedziałek. Podobno najlepszym dniem na rozpoczęcie nowego biznesu jest czwartek. Dziś mamy czwartek, 1 września 2011 roku. Zaczyna się nowy rok szkolny (choć studenci pewnie się z tym nie zgodzą), więc i my zaczynamy naszą przygodę z Centrum Oszczędzania.
Na początek pragniemy zachęcić Was do podjęcia decyzji, czy chcecie lepiej gospodarować swoimi pieniędzmi. Jeśli tak, to powtórzcie za mną na głos: „Chcę oszczędzać!”. Nie, nie w myślach. Powiedz to głośno: „Chcę oszczędzać!”. Doskonale. I jeszcze raz: „Chcę oszczędzać!”. Świetnie! To był Twój pierwszy krok do zdobycia niezależności finansowej. Nie chcę, byś teraz wyobrażał sobie, gdzie spędzisz następne wakacje ani jaki samochód sobie niedługo kupisz. Pragnę, byś zdał sobie sprawę z tego, że oszczędzanie nie jest zarezerwowane dla osób z dużymi dochodami, ale jest umiejętnością, którą Ty też możesz posiąść.
Kolejne kroki już niebawem!
Witaj na naszym blogu!
Witaj serdecznie!
Skoro odwiedziłeś nasz blog, to znaczy, że interesujesz się tematem finansów osobistych. Chciałbyś zdobyć wiedzę dotyczącą oszczędzania, inwestowania i różnych form transferowania pieniędzy. Zapewne dysponujesz wolnymi środkami, które pragniesz zainwestować, bądź przeciwnie – pragniesz wydostać się z długów. W obu przypadkach, ten blog jest właśnie dla Ciebie!
Już niedługo znajdziesz tu informacje dotyczące różnych form obracania gotówką, a być może także innymi zasobami (akcje i obligacje, złoto, brylanty). Zaglądaj do nas a z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie. Mamy nadzieję, że ta lektura pomoże Ci w zdobyciu tego, o czym marzysz.